22.11.2016

"Zaskakująco fajne te nowe gry i zabawy" - relacja z wizytacji zajęć JuniorSport w Ciechanowie :)

Ciechanów piłką ręczną stoi. Nie trzeba długo rozmawiać, aby znaleźć wspólnych znajomych. Okazało się na przykład, że Arkadiusz Chełmiński – jeden z wicedyrektorów Szkoły Podstawowej nr 7 – grał kiedyś w jednej drużynie z Markiem Stopczyńskim, który z Warszawianką zajął w ekstraklasie drugie i trzecie miejsce, a także zdobył Puchar Polski.

Nic dziwnego, że w trzeci filar programu JuniorSport – jako dyscyplina regionalna – w tej szkole wpisuje się właśnie piłka ręczna. Grają wszyscy: i chłopcy, i dziewczynki. Raz w tygodniu mają zajęcia o tej samej porze. Warunki lokalowe na to pozwalają – w sali gimnastycznej mogą, nie przeszkadzając sobie wzajemnie (jeśli nie liczyć hałasu...), ćwiczyć nawet trzy grupy.

 

Grupa pani Barbary Chełmińskiej liczy 18 osób. W dniu naszej wizyty frekwencja była 100-procentowa, ale to nic niezwykłego. Dziewczynki przychodzą, jak niemal wykrzyczały chórem, „bo jest fajnie”. Nie mogły tylko się zgodzić, czy fajniejsza jest piłka ręczna, czy może jednak koszykówka. Na tym sporze zeszłaby nam cała przerwa, gdyby nie Alicja, która przekonała koleżanki, że i to, i to jest przecież fajne.

 

Nawet piłka nożna nie jest im obca. Same wprawdzie kopią ją rzadko, ale całkiem chętnie oglądają w telewizji. Podobnie siatkówkę. W ich domach pilot od telewizora wcale nie jest pierwszym atrybutem związanym kojarzącym się z wysiłkiem fizycznym. Zapytane, czy uprawiają sport z rodzicami, chyba wszystkie odpowiedziały twierdząco. Najczęściej biegają, także z rodzeństwem (jedna z dziewczynek z ulgą przyjęła zapewnienie, że trucht to również forma biegu), czasem grają w tenis stołowy. Ich rodziców nie trzeba przekonywać o korzyściach, jakie daje udział w programie, bo same za siebie mówią stopnie młodych juniorsportsmenek. – Poszły w górę! – zapewniały jedna przez drugą. – A u mnie nie... – zaczęła inna. – Bo ja zawsze miałam same szóstki! – wyjaśniła stopniując napięcie.

 

Na co dzień grają miedzy sobą, więc marzy im się jakiś turniej, w którym mogłyby zmierzyć się z innymi grupami JuniorSportu. W drodze na takie zawody jeszcze bardziej poczułyby się jak jedna drużyna, jak prawdziwe zawodniczki. Próbowały kiedyś grać przeciwko kolegom z drugiej grupy, ale nie mają dobrych doświadczeń. – Pani uczy nas gry fair, więc grałyśmy czysto, a oni chcieli wygrać z nami za wszelką cenę – poskarżyła się jedna z dziewczynek. – Jesteśmy za dobre i dlatego ciągle nas faulowali – skwitowała jej koleżanka.

 

Pani Barbara uczestniczyła w listopadowym kursie dla nauczycieli, instruktorów i trenerów programu JuniorSport, poświęconemu lekkiej atletyce. Jeśli nawet jej podopieczne jeszcze o tym nie wiedziały, to przekonały się podczas tych zajęć. – Fajne! – chwaliły nowe gry i zabawy ruchowe. – Bardzo fajne! – jedna uznała, że koleżanki pochwaliły jeszcze za słabo. – Zaskakująco fajne! – podsumowała inna.

 

Miło słyszeć.