13.12.2016

Na zajęciach JuniorSport w Aleksandrowie Kujawskim... - relacja z wizytacji

JuniorSportowcy z Aleksandrowa Kujawskiego wiedzą co dla nich dobre, bo wyniosły to z domu. Adrian, gdy tylko poszedł do „zerówki”, zgłosił się do nauczyciela wychowania fizycznego i zapytał wprost: – Jaką pan ma dla mnie ofertę? Bo ja chcę ćwiczyć!

Nauczyciel zaproponował, aby Adrian zebrał grupę chętnych. Tak – choć w różnej formule – ćwiczą razem już piąty rok. Program MultiSport wyszedł naprzeciw potrzebom czwartoklasistów, którzy teraz, choć gmina przestała się angażować, kontynuują aktywność w programie Junior Sport. W Szkole Podstawowej nr 1 było nawet blisko powołania klasy sportowej, ale zabrakło chętnych dziewczynek. Chłopcy nie robili z tego powodu żadnego problemu – mają przecież i program Junior Sport. Wielu uczy się nawet w tej samej klasie, więc lekcje kończą o tej samej porze i błyskawicznie przebierają się w niebiesko-białe stroje.

 

Grają w piłkę nożną, unihokej i prawie (na przykład do tenisa niestety nie mają odpowiednich warunków) wszystko, co im podpowiada wyobraźnia. Wiedzą również, że samo bieganie za piłką to trochę za mało. Widzieliśmy, z jakim zaangażowaniem wykonywali ćwiczenia poprawiające sprawność ogólną. Pochwalić trzeba także pana Sławomira Wojciechowskiego, który dba o to, aby chłopcy się nie nudzili.

 

Jak tu nie wspomnieć ciepłym słowem rodziców? Zapytani, czy uprawiają razem z nimi jakiś sport, chłopcy zaczęli wymieniać różne dyscypliny. – W piłkę gram nawet z mamą! – pochwalił się jeden z nich. – Z mamą? – zapytaliśmy z niedowierzaniem. – A tak! Ja stoję na bramce – odezwał się głos mamy z balkonu.

Na ławkach na balkonie siedziały dwie mamy. Pani Monika grała kiedyś w koszykówkę, a teraz lubi – nie, to za mało powiedziane, bo sama twierdzi, że wręcz kocha – patrzeć, jak ćwiczy jej syn. Pani Bogumiła żadnego sportu nie uprawiała wyczynowo, jednak interesuje się wieloma dyscyplinami i dlatego z przyjemnością spędza, jeśli czas pozwala, półtorej godziny na tym balkonie.

 

– Kiedy chłopcy jadą na jakiś turniej, to wszyscy rodzice pomagają w miarę swoich możliwości, najczęściej zapewniając transport całej drużynie – wyjaśniły. Są przekonane, że dzięki sportowi ich dzieci na pewno wyjdą na ludzi. – W domu największą karą, na przykład za nieodrobione lekcje albo złe stopnie, jest bowiem „szlaban” na trening. I dlatego uczą się naprawdę dobrze.

 

Dlaczego dzieci lubią program JuniorSport? – Bo gramy! – chłopcy odpowiadali jeden przez drugiego. – I wygrywamy! – dorzucił inny. – I nie siedzą przed komputerem – dodały mamy z balkonu. Już nie dwie, bo im bliżej końca treningu, tym więcej ich obserwowało zajęcia.

 

Jeśli rodzice wywierają presję na szkołę, aby ich dzieci miały do wyboru jak najwięcej różnorodnych zajęć dodatkowych, to nawet obojętność władz samorządowych martwi jakby mniej. W aleksandrowskiej „Jedynce” mniej więcej co szósty uczeń ma kontakt ze sportem nie tylko podczas lekcji wychowania fizycznego. Brawo oni!